Wreszcie aura się nad nami ulitowała! Aura. Jakże kocham to tajemnicze, pełne odcieni słowo… Bo mamy prawdziwą złotą polską jesień! Mamy te niepowtarzalne kolory przygotowującej się do zimowego snu przyrody. Mamy zapach liści i grzybów i dojrzałych owoców. I mamy słońce
Słońce, które już nie pali ale ogrzewa… Rozpieszcza… Rozleniwia… Kocham lenistwo, chociaż mówi się, że to grzech. Ale co mi tam, gdy ja właśnie wtedy tylko tkam w myślach swoje fantazje, zbieram siły i pomysły.
A gdyby tak przenieść się w miejsce niezwykłe… Zacumować na takim niby-pomoście do lepszego, piękniejszego i cieplejszego świata… Zaszyć się w miłym zakątku… Otoczyć się naturą w pełnym tego słowa znaczeniu.
Dajmy zatem wyszaleć się bawełnom, lnom, miękkim jedwabiom i szorstkiej miękkiej trawie. W wąskiej, ale pełnej niuansów palecie kolorów. W promieniach słońca, które za dnia zwielokratniają szklane formy karafek, zaś w nocy płomień świec tajemniczo migocze poprzez papier prostych lampionów. A może by tak na czas zimy, z naszego balkonu uczynić taki sekretny zakątek. Osłonić go od świata przesuwnymi szybami i zawieścić hamak?
Dużo słodkiego lenistwa życzę bo warto ;)
