
W tym roku pogoda od początku września nas nie rozpieszcza. W przedpokoju namnożyła się masa ubrań bo w ruch poszły ciepłe, nieprzemakalne kurtki, kalosze i parasole. Jesli do tego dodać torby, plecaki i drobne akcesoria… Wściekamy się, że “diabeł je przykrył ogonem”, bo nigdy ich nie ma pod ręką, co dopiero się dzieje z nami gdy wskutek długotrwałego braku słońca siada nam nastrój?…
Dzisiaj mam dla Was aranżację lekką, optymistyczną, stylową i ponadczasową. Ten maleńki kącik został wygospodarowany w niszy w korytarzu. Na białej ścianie zamontowano białą półkę, tutaj dodatkowo występującą w charakterze siedziska-legowiska. Ciemną podłogę z desek ocieplono bezpretensjnonalnym bawełnianym dywanikem. Aby przestrzeń w pełni wykorzystać wystarczy dać jeszcze jedną półkę na koszyczki czy pudełeczka [koniecznie białe!] lub moduł z szufladkami na drobiazgi. Smaczku i charakteru całości dodaje para uroczych wieszaków “Hang it hall”, które wymyśliła ponad pół wieku temu! para amerykańskich projektantów: Charles & Ray Eames. Dziś wieszak jest już klasykiem designu, a zatem nie ma obawy, że za chwilę będą demode albo że z nich “wyrośniemy”.