Nigdy nie lubiłam różu. W żadnym odcieniu. Począwszy od uchodzącego za wyjątkowo twarzowy pudrowego, a kończąc na krzykliwym amarancie tak modnym w latach 80-tych. I pewnie nadal za karkołomny uważałabym krok na jaki odważyła się autorka prezentowanego wnętrza malując ściany na taki kolor, gdyby nie fakt, że ten uroczy kącik ma charrrakter
Na usta się same cisną sie życzenia: “Poproszę o porcję malinowych lodów. Albo nie… może ciasteczko z wisienką”;-)
Wnętrze bez wątpienia jest wspóczesne, mocne, charakterystyczne, a jednocześnie silnie osadzone w tradycji. Ot – chociażby powieszone na ścianach porcelanowe talerze nawiązujące do wspaniałych dworskich tradycji! Wszak niegdyś drogocenna, krucha porcelana była oznaką statusu materialngo! Stąd jej zasłużone, honorowe miejsce na ścianach pałacowych i dworskich jadalni.
A tutaj proszę – przez misterne ażurki przechodzą sympatyczne kokardki w kolorze szałwii… Właśnie zieleń w nieco zszarzałym, gustownym odcieniu w zestawieniu z mocnym, ciemnym, wręcz czarnym meblem powoduje, że całość absolutnie nie jest infantylna. Na podłodze – prawdziwa marmurowa szachownica. No i ta lampa nad stołem! Doskonała… Jedna z moich ulubionych…
róż, zieleń i już!
październik 1, 2008 autor: designoswojony

zieleń obić krzeseł i róż na ścianach tak mi się spodobały,że chyba swoją świeżo wyremontowaną kuchnię zrobie w takich kolorkach
To dobre połaczenie. W tych odcieniach ponadczasowe
I bardzo odświeża. Efekt nmurowany!